Kiedy Stephen King spotyka “Milczenie owiec” i “Sprawę Kramerów”

Kobiety są naiwne

Na początek zagadka – ilu narratorów potrzebnych jest do stworzenia zaskakującej fabuły? Odpowiedź brzmi sześciu, ponieważ dokładnie tyle trzeba, by wypracować metodę literackiego trójwymiaru, w którym czytelnik będzie na przemian gubił się w gąszczu wątków i tropów, wypływając później na powierzchnię z nową, ułożoną klarowniej wiedzą. Szeptacz Alexa Northa bez wątpienia inspirowany jest twórczością Stephena Kinga, zwłaszcza z środkowego okresu twórczości (lata 90. XX wieku). To dobrze skrojony debiut, pełen grozy i mrocznych zakamarków, intryg i morderstwa. To też rozbudowana historia o niełatwej relacji ojca z synem. Refleksja i groza przechodzą obok siebie, często niezbyt płynnie, przez co czytelnik może mieć wrażenie arytmiczności książki. Szczęśliwie zakończenie spoi obydwie kategorie w jedną, dość zaskakującą całość.

Tom i jego syn Jake starają się ułożyć sobie życie na nowo, po śmierci żony i matki. Nie potrafią z początku się komunikować, są pogrążeni w bólu i stracie, a każdy z nich uważa, że ma większe prawo do odczuwania tej tragedii. Sytuację komplikuje fakt, że młody Jake zaczyna widzieć rzeczy nierealne, mało tego, ma swoją niewidzialną przyjaciółkę, z którą prowadzi dyskusje. Na nic zdają się tłumaczenia Toma, że ona nie istnieje, syn widzi są wyraźnie i spędza z nią lwią część swoich dni, więc to nie może być prawda.

Nierozwikłana sprawa

W miejscowości faktycznie zaczyna dziać się coś dziwnego. Bawiące się na ulicach dzieci zaczynają w zabawach używać wierszyków i rymowanek, których nie znały wcześniej, a których “nauczył ich miły pan”. W dodatku mamy też tytułowego Szeptacza, który zniżonym tonem nakłania dzieci do zrobienia złych rzeczy. Do gry włączy się również Pete, policjant, który nie radzi sobie ze swoimi demonami, z których najgorszym jest alkoholizm. Uprowadzenie dziecka, łudząco podobne do nierozwiązanej 20 lat temu sprawy, pozwoli mu przypuszczać, że morderca wrócił, a co gorsza, wydaje się być bardziej sprytny i zaradny.

W rozwiązaniu zagadki pomocą służyć będzie też… więzień. Na początku nie chce zrobić niczego, póki nie ugra czegoś na tej sytuacji, co doprowadzi Pete’a do szału. Rzucane ochłapy śladów, często w formie niedomówień, marnują tylko czas. To przed policjantem pozostanie decyzja, czy w więzieniu jest osadzony prawdziwy morderca, a na wolności grasuje naśladowca, czy faktycznie człowiek jest osadzony niesłusznie, a jego jedynym grzechem jest to, że jest po prostu zwykłym dupkiem. Koniec końców wszyscy bohaterowie będą mieli swoją rolę do odegrania. Rozwiązanie nie jest proste, a niekonwencjonalne metody, po które sięgają bohaterowie mnożą wątpliwości, co do powodzenia ich akcji.

Coffee obraz autorstwa prostooleh - www.freepik.com